niedziela, 15 kwietnia 2012

Wywiad z panem Wojciechem Henrykowskim

Wywiad z panem Wojciechem Henrykowskim – makowianinem, zaangażowanym w sprawy rodzinnego miasta Makowa Mazowieckiego.
Od lewej na zdjęciu: Wojciech Henrykowski, Paulina Bednarowska, Agata Reszka, Patrycja Tupacz.
-          Wiemy, że był Pan pierwszym redaktorem gazety lokalnej „Express Makowski”. Prosimy, by Pan opowiedział nam, jak wówczas tworzono czasopismo?
-          „Express Makowski” powstał w 1990 roku, przed pierwszymi w pełni wolnymi wyborami samorządowymi. Został założony przez Komitet Obywatelski „Solidarność”. Początkowo jego głównym celem było promowanie kandydatów na radnych. Wybory się odbyły i kandydaci KO „Solidarność” zdobyli władzę. Początkowy cel został osiągnięty. Ludzie współtworzący gazetę postanowili kontynuować pracę. „Express Makowski” przechodził różne koleje losu: w latach 1990 i 1991 był tygodnikiem. Czasy były ciężkie, gazetę pisano na maszynie, licząc poszczególne litery w kolumnach, potem tekst naklejano na duży arkusz papieru i z tym jeździłem do drukarni w Warszawie. Kolportażem zajmowały się inne osoby. Wszyscy pracowaliśmy zawodowo, a gazetę tworzyliśmy po pracy, zazwyczaj kończyliśmy w piątek nad ranem. Komputerów nie było, więc inaczej powstawała gazeta. Trzeba pamiętać, że w 1990 roku jeszcze był PRL i funkcjonowała cenzura.
Nasze zebrania odbywały się w mieszkaniach prywatnych. Zespół ludzi był wyjątkowo zgrany i dlatego mile wspominamy te trudne czasy.
-          Co może Pan nam opowiedzieć o Stowarzyszeniu Rozwoju Lokalnego „Ziemia Makowska”, którego był Pan prezesem?
-          Stowarzyszenie Rozwoju Lokalnego „Ziemia Makowska” było jakby kontynuacją KO „Solidarność”. W ramach stowarzyszenia udało się przeprowadzić kilka ciekawych działań, między innymi: udział Makowa Maz. w Wystawie Gospodarczej Miast Polskich w Poznaniu, wydanie informatora o firmach gospodarczych działających na terenie ziemi makowskiej, założenie Komitetu Telefonizacji Miasta. Wówczas były u nas aparaty telefoniczne na korbkę i to nieliczni byli ich posiadaczami, bo pojemność centrali ręcznej była bardzo ograniczona. Do działań włączyli się radni, którzy odwiedzali swoich wyborców i tworzyli listy ubiegających się o instalację telefonów.
Teraz w dobie komórek to, co przedstawiam, wydaje się nieprawdopodobne. Jednak tak było, inne czasy i inna forma działalności.
-          Jest Pan architektem, jak Pan widzi Maków Maz, z końca XX wieku?
-          Jestem z wykształcenia architektem wnętrz. Jako temat pracy dyplomowej wybrałem Maków Mazowiecki. Próbowałem znaleźć duszę tego miasta i myślę, że mi się udało. Aczkolwiek wynik był zaskakujący, zarówno dla mnie, jak i mieszkańców miasta. Niektórzy do dziś nie mogą mi tego darować. W trakcie kilkuletniej pracy nad tym tematem odkryłem wiele ciekawych materiałów archiwalnych, w tym album fotograficzny starosty Farenholca. Wyszło na to, że Maków miał dwie dusze: jedną chrześcijańską, drugą – żydowską. Zaproponowałem rewaloryzację Makowa z uwzględnieniem tego odkrycia. Żałuję, że praca ta spotkała się z tak małym zainteresowaniem władz miejskich i samego społeczeństwa. Uważam, że dziś Maków mógłby być znacznie ciekawszym miastem.
-          Dziękujemy Panu bardzo za rozmowę, z której dowiedziałyśmy się wiele nowych wiadomości o mieście.

Z panem Wojciechem Henrykowskim rozmawiały: 
Paulina Bednarowska, Agata Reszka, Patrycja Tupacz.
Zanotowała: animatorka projektu.   

sobota, 14 kwietnia 2012

13.04.2012 - wykład "Kultura żydowska"

Mgr sztuki Wojciech Henrykowski, architekt, były redaktor naczelny "Expressu Makowskiego"





1. Historia Narodu Wybranego
2. Żydzi - religia
3. Żydzi w Makowie Mazowieckim


Bal purymowy z 1936 roku.

Poczekalnia samochodowa usytuowana na rynku.

Cmentarz żydowski, w głębi  grobowiec cadyka makowskiego Rabbi Motale. (obecnie teren dworca PKS) 

Żydowskie pismo dla dzieci.


wtorek, 3 kwietnia 2012

Staropolskim obyczajem...

NIECH   WIOSENNE    SŁOŃCE   BUDZĄCE   DO ŻYCIA    PRZYRODĘ

OPROMIENI   SWYM   CIEPŁEM   NASZE   DNI,   OBUDZI

WZAJEMNĄ   ŻYCZLIWOŚĆ   I   MIŁOŚĆ. 

W E S O Ł E G O    A L L E L U J A   !


W Wielką Sobotę trzeba poświęcić jadło, które potem będzie na świątecznym stole. W niedzielę należy uczestniczyć w porannej mszy  rezurekcyjnej, a po niej następuje dzielenie się poświęconym jajkiem, życząc sobie szczęścia i pomyślności. Radujemy się odradzającym życiem i wzajemną bliskością. Na naszych stołach króluje baranek z cukru, czekolady lub z ciasta, wspaniałe baby i mazurki oraz jajka,  podawane  na różne sposoby. Nie braknie szynki, pasztetu, baleronu, polędwicy, kiełbas, boczku. Gorącą zupą chrzanową zw. chrzanówką  zalewa się pokrojone wędliny. Stoją różne sałatki, ogóreczki, grzybki  ..... Jemy do syta, a potem spacer i znów do stołu.

Rozmawiałyśmy o świętach i wymieniałyśmy przepisy.



Mazurek kajmakowy

Spód: 3 szklanki mąki tortowej, 30 dag masła, 4 żółtka, szklanka cukru.
Wierzch: słoik gotowego kremu krówkowego lub 40 dag kruchych jasnych krówek, kieliszek winiaku.
Do dekoracji: 2-4 łyżki wiórków z białej czekolady, 10 połówek obranych ze skórki orzechów włoskich.

Wykonanie: mąkę posiekać z zimnym masłem i żółtkami, dodać cukier i zagnieść ciasto. Potem mocno schłodzić w lodówce. Następnie rozwałkować na placki grubości 1 cm, przełożyć do form i piec w temp. 180 stop. C na złoty kolor. Krem wymieszać z winiakiem i położyć na wystudzonym cieście. (W przypadku cukierków trzeba je rozpuścić w rondelku)

Całość udekorować połówkami orzechów i posypać białą czekoladą.
W mazurkach ważny jest spód, można kłaść na niego różne dżemy, dekorować kremami i różnymi bakaliami.

       Mazurek kajmakowy II

Składniki: na ciasto 30 dag mąki pszennej, 20 dag masła, 10 dag cukru pudru, 1 żółtko.
Na masę kajmakową: 0,5 litra mleka, 20 dag cukru, 10 dag masła.
Wykonanie: z podanych składników zagnieść ciasto, włożyć do formy na grubość 1 cm, po bokach zrobić wałeczki, posmarować białkiem i upiec na złoty kolor.
Mleko z cukrem gotować tak długo, aż zgęstnieje. Po wystudzeniu dodać masło i mieszać do czasu, aż masa podwoi objętość. Rozsmarować na wystudzonym cieście i udekorować.

                 Wiosenna sałatka koleżanki Zdzisi


Przygotować sos: majonez z kefirem – według własnego smaku. W salaterce układać kolejno warstwami (każdą warstwę polać sosem): jajka gotowane posiekane, ( sos) seler cięty ze słoika, ( sos) tuńczyk (sos z niego odlać), ( sos) kukurydza,(sos) pokrojony ananas z puszki,(sos) por sparzony wrzątkiem i pokrojony, (sos). Udekorować rodzynkami.



Cmentarz Żołnierzy Radzieckich

CMENTARZ ŻOŁNIERZY RADZIECKICH – ZABYTKIEM

W dniu 22.03.2012r. grupa słuchaczek MUTW spotkała się w Urzędzie Miejskim z pracownikiem Wydziału Inwestycji, Infrastruktury i Spraw Komunalnych z panią Katarzyną Kubik, która również zajmuje się grobownictwem wojennym,  w celu uzyskania informacji na temat  Cmentarza Żołnierzy Radzieckich.
Zgodnie z kartą adresową gminnej ewidencji z dn.4.04.2009r. Cmentarz Żołnierzy Radzieckich został „Ujęty w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Jednolicie i docelowo rozplanowany-zapewne około 1950-55r. zespół grobów oraz elementów małej architektury, w tym dwie grupy socrealistycznych figuralnych rzeźb piaskowcowych, kryjących zwłoki ok. 16 tys. żołnierzy radzieckich, poległych na jesieni 1944r. i 1945r. w trakcie walk w okolicach Makowa, głównie z 48 Armii.”
Zdjęcie z 1952 roku - otwarcie cmentarza
Pani Katarzyna Kubik podała, że na dzień 22.03.2012r. pochowano 15 553 żołnierzy, z czego ponad połowa nie jest znana z nazwiska .Od zakończenia II wojny światowej mija 67 lat i rodziny nadal poszukują swoich bliskich. Kontaktują się z UM telefonicznie bądź drogą mail-ową, prosząc o wskazanie numeru mogiły, w której pochowany jest ich krewny. W okresie wiosennym i letnim rodziny zza wschodniej granicy przyjeżdżają do Miasta, aby po wskazaniu dokładnego miejsca pochówku móc pomodlić się nad grobem oraz zabrać ze sobą odrobinę ziemi. Zdarza się również, że przy grobie umieszczają  tablicę pamiątkową z nazwiskiem i stopniem wojskowym, aby żołnierz nie był uznawany za „Bezimiennego”. Nadanie numeru mogiły następuje drogą urzędową z zachowaniem ustalonej procedury.  Najwięcej żołnierzy jest pochowanych z powiatu makowskiego i powiatu przasnyskiego.
 My w Święta Zmarłych składamy kwiaty i zapalamy znicze. Staramy się dbać o cmentarz, bo mamy świadomość, że prochy naszych żołnierzy też spoczywają w innych państwach.

DWIE  MATKI

U brzegu Wołgi siwej, gdzie jarzębiny wian,
Nad grobem szepczą iwy: tu legł ochotnik Jan.
       U brzegu Wisły modrej, gdzie zboża złoty łan,
       Pod ciepłą piasku kołdrą czołgista śpi Iwan.
W Jaszczynie nadwołżańskiej matce się serce rwie,
Na grobie tym bezpańskim zapala świeczki dwie.
       A druga matka stroi grób Wani w wonne bzy;
       Może nad Jaśkiem moim uroni też ktoś łzy?
I tu i tam się żali jednako wiatru śpiew:

Synowie dwaj przelali za wspólną sprawę krew.
Autor słów: A. Jaworski, autor muzyki: Edward Olearczyk. 
Tekst z lat szkolnych pamięta seniorka Helena, absolwentka Szkoły Podstawowej w Szelkowie.

Krótka informacja o realizmie socjalistycznym, w skrócie socrealizm.
Socrealizm był wynalazkiem radzieckim, któremu w Polsce latach 1949-1955 .podlegały dziedziny sztuki: literatura, malarstwo, architektura i rzeźba. W architekturze dominował styl monumentalny, dla którego wrażenie ogromu było najważniejsze. Wysoka i potężna iglica, a po bokach figuralne rzeźby przedstawiające zawody są dziełami socrealizmu. Nieznany jest projektant pomników.

W dokumentacji znalazłyśmy zdjęcie prawdopodobnie z lat 60-tych XX wieku. Dwoje ludzi stoi przy kwaterze 554.

Okazało się, że w tej mogile między innymi są pochowani: 1 Biełousow Danił Sofronowic 1914-1944 szeregowiec gwardzista  2. Bielkowicz Aleksandr Aleksandrowicz 1924-1944 szeregowiec,  pierwotne miejsce pochówku Brańszczyk, powiat Wyszków. 3. Charitonczik Paweł Fiedorowicz 1905-1944, pierwotne miejsce pochówku Przyjmy, powiat Ostrów Mazowiecka.
Na cmentarzu jest tabliczka. Do którego żołnierza przyjechała rodzina?

Z Kamczatki do Makowa Mazowieckiego

Do każdego najbardziej przemawiają fakty i dlatego cytuję fragmenty listów, które otrzymał ówczesny Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Makowie Maz. pan Józef Romanowski od Larionowej Tatiany Władimirownej z Kamczatki. Listy przetłumaczyła pani Jolanta Cichocka-Bugaj.
Pierwszy list  z dnia 11.08.1989r.

                 Drogie Dzieci!
Piszę do Was ze Związku Radzieckiego Larionowa Tatiana Władimirowna. Proszę Was o pomoc w odszukaniu mogiły dziadka Kirjeanow Jefrem Wasiliewicz. Zginął na terytorium Waszej ojczyzny 12.09.1944r. w Nowej Wsi, powiat Ostrów Mazowiecka. Polski Czerwony Krzyż doprowadził mnie do Makowa Mazowieckiego. Mogiła 528, proszę o fotografię. Niecierpliwie czekam na odpowiedź. Pozdrawiam Was.


Drugi list z dnia  20.01.1990r.

                      Dzień dobry Drogi Józefie z Rodziną!
Piszę, żeby przeprosić za moje długie milczenie, byłam chora. Wasze listy z fotografiami mojego dziadka otrzymałam, dziękuję serdecznie. Mogiła naszego dziadka stała się nam bliska , jak bylibyśmy na cmentarzu, jak zobaczyłabym własnymi oczami. Piękny cmentarz, ale daleko od naszej Kamczatki. W Polsce przechowuje się w pamięci rosyjskich żołnierzy, dba się o ich mogiły. Kiedy czytałam Pana pierwszy list, to widziałam i las, i rzekę, i wzgórze, na którym jest położony cmentarz. (...) Ja też chciałabym postawić fotografię. Pokazywałam mojemu ojcu zdjęcia i on płakał. On był mały, kiedy ojciec poszedł na wojnę i zginął. Potem zmarła mu matka, w 1947r. spalił się dom, wychowywał się w domu dziecka. Ma w pamięci ojca, chociaż nie zachowała się ani jedna fotografia. Nawet nie wiedział, kiedy i gdzie zginął oraz gdzie jest jego mogiła. Teraz to już nie jest bezimienna mogiła. Dozgonna wdzięczność.


Trzeci list z dnia 23.11.1990r.


                       Dzień dobry Drogi Józefie z Rodziną!
(...) Bardzo dziękuję za Twój list i zdjęcia. Dziękuję za zaproszenie w gości, ale w tym roku nie mogę przyjechać. Całą rodziną jeździliśmy na urlop na Ukrainę, a to związane jest z kosztami. Wykorzystałam już cały urlop, następny będzie w 1992r. Jeśli mnie jeszcze raz zaprosisz, bardzo się ucieszę. Przepraszam, że nie zapraszam na Kamczatkę, ponieważ władze nie zezwalają na wjazd. Mam 27 lat, mąż Andrzej 29, córka Aleksandra 7 lat. Jestem listonoszką, a kiedyś chciałam być malarką. Mieszkamy na 3 piętrze, mamy motocykl i łódkę. Jest dużo rzek i jezior, samochód jest mniej potrzebny. Wysyłam Ci zdjęcia mojej rodziny z urlopu na Ukrainie. (...) Składam podziękowania za opiekę nad grobem dziadka. (...)

Dziękuję pani Izie za udostępnienie listów.

Miejsce Pamięci Narodowej

                                  Umarłych wieczność dotąd trwa,
                                    Dokąd pamięcią się im płaci.”

                                                          Wisława Szymborska


I Rada Miejska III Rzeczpospolitej uchwałą z dnia 30.04.1993 roku dawną nekropolię nazwała Miejscem Pamięci Narodowej.

W y k a z    p o m n i k ó w :
"Miejsce Pamięci Narodowej. Teren cmentarza chrześcijańskiego, na którym spoczywają prochy naszych przodków pochowanych tu w latach 1832-1940. W wiekach XII-XVII stał w tym miejscu kościół p.w. Św. Piotra. Staraniem Towarzystwa Miłośników Makowa Maz. ich potomkowie 1994.”
"W hołdzie nauczycielom poległym i męczonym w obronie mowy ojczystej. Członkowie ZNP miasta i powiatu makowskiego. Maków Maz. 20.05.2006r.”
Pomnik odsłonięto z okazji 100-lecia Związku Nauczycielstwa Polskiego. Inicjatorką powstania pomnika jest pani Grażyna Szwed, wówczas prezes Oddziału Powiatowego ZNP.


"Porucznik Aleksander Piaseczny „Makary” Żołnierz 13  P.P. Komendant Obwodu Makowskiego ZWZ AK i NSZ. Zginął w walce z rąk hitlerowskich. 22.02.1944r. Obrońcy Ojczyzny, społeczeństwo Ziemi Makowskiej  20.06.1993r.”


"Żołnierzom Batalionów Chłopskich 16 Obwodu Maków Maz. Wdzięczni potomni” Prace nad tworzeniem struktur Batalionów Chłopskich Okręgu II rozpoczęto w lecie 1940r. W drugiej połowie 1941r.utworzono struktury w powiecie makowskim. Komendantem obwodu był Czesław Czarnecki  ps. „Celnik”. Nasz teren należał do Okręgu II woj. warszawskiego, Podokręg „Wkra”. Organizacja w powiecie objęła 7 gmin. Utworzono 48 placówek wiejskich, 21 plutonów w sile 780 żołnierzy. Przeprowadzono 20 akcji. 16 Obwód należał do tzw. Oddziałów specjalnych i nie wszedł w skład jednostek scalonych.

"1920  Tu spoczywają żołnierze polscy polegli na terenie Ziemi Makowskiej w walkach o niepodległość Polski w 1920r. Wieczna pamięć obrońcom Ojczyzny. Towarzystwo Miłośników Ziemi Makowskiej – 1999.”

"Tu spoczywają polegli żołnierze niemieccy wojny 1914-1918. Pamięci Ich i ofiar wszystkich wojen."

Pomnik poświęcony powstańcom styczniowym 1863r. 


      Z historią Starego Cmentarza można się zapoznać w Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Makowie Maz. 

sobota, 24 marca 2012

Rosyjska dusza, czyli nasi sąsiedzi ze Wschodu. - wykład 23.03.2012

Wykładowca: mgr Jolanta Cichocka-Bugaj, nauczycielka języka rosyjskiego w ZS nr 1




  1. Symbole Rosji: brzoza, samowar z Tuły, Matrioszka, niedźwiedź brunatny, Sobór Wasyla Błogosławionego, Plac Czerwony, Kolej Transsyberyjska i kawior, zwany jajeczkami luksusu
  2. Przywódcy XX wieku, zmiana flagi i nazwy.
  3. Kultura: literatura, bardowie, balet, muzyka, malarstwo, architektura, kosmonautyka.
  4. Kuchnia rosyjska: bliny, Beouf Strogonow, kulebiak, kwas chlebowy, pierogi, piróg, zupa szczawiowa.
Mała dyskusja przed wykładem.

W trakcie wykładu.

"Rosyjska dusza głęboka, tajemnicza, dzika, melancholijna, a czasami też czysta. Czyli jaka? Bez wodki nie rozbieriosz."
Andrzej Łomanowski

sobota, 17 marca 2012

16.03.2012 - PRZYGOTOWANIE MATERIAŁÓW DO PRZEWODNIKA PO MAKOWIE.

Ustalono trasy spacerowe:
-         wschodnia ( kolor czarny ),
-         północno – zachodnia ( kolor czerwony ),
południowo – zachodnia ( kolor zielony ).




ZMIANY NAZW W XX WIEKU
Do 1945 roku
PRL
Po 1989 roku
Rynek 
Plac F. Dzierżyńskiego                
Rynek
Ul. Warszawska     
ul. Boh. Armii Radzieckiej           
ul. Sportowa

Park XX-lecia PRL                      
Park Sapera
Ul. Grabowa           
ul. Marcelego Nowotki                
ul. Grabowa
Ul. Garbarska         
ul. Spółdzielcza                             
ul. Spółdzielcza
Ul. Pułtuska            
ul. Stanisława Moniuszki             
ul. Stanisława Moniuszki
Ul. Ciechanowska   
ul .Adama  Mickiewicza               
ul. Adama  Mickiewicza
Ul. Kościelna           
ul. Bolesława Bieruta 
ul. Kościelna

ul. 22 lipca                                   
ul. Armii Krajowej

ZSZ im. J. Boczara                       
ZS im. Żołnierzy Armii Krajowej

Szpital im. M. Nowotki               
Szpital im. Duńskiego Czerwonego Krzyża                                                                 



Zmiany nazw podano na podstawie wywiadów i rozmów z mieszkańcami  Makowa.

W przewodniku „Spacer makowski”  będą zdjęcia, a pod nimi informacja.

Wybrano miejsca: Rynek – Kamień 550 – lecia, lapidarium, Kościół p. w. Św. Brata Alberta, stary szpital z tablicą Duńskiego Czerwonego Krzyża, LO, pomnik przy ul. 1Maja,
Kościół p.w. Bożego Ciała, UM – tablice „Solidarność” i AK, Park Pamięci Narodowej, ZS im Żołnierzy AK, Park Sapera, Cmentarz Radziecki.

Wywiad z panią Władysławą Karpińską

Wywiad z panią Władysławą Karpińską – emerytowaną nauczycielką  Szkoły Podstawowej nr 1 im. Władysława Broniewskiego w Makowie Mazowieckim.
            Pani Władysława Karpińska z domu  Kukowska urodziła się w roku 1924 w Makowie Mazowieckim. Jako nauczycielka cały czas pracowała w jednej szkole. Jest wyróżniona następującymi odznaczeniami: Złotą Odznaką Nauczycielstwa Polskiego, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Zasłużony dla Województwa Warszawskiego.

  „Wszystko jest dzieckiem podszyte” napisał Gombrowicz, więc zacznijmy od dzieciństwa. Jakie ono było? W co się Pani bawiła jako dziecko?
- Moja rodzina składała się z sześciu osób: czworo dzieci i rodzice. Mieszkaliśmy w wynajętym od Żydów mieszkaniu. Miałam lalkę zrobioną z gałganków, a bawiliśmy się w berka i chowanego.
Chodziłam do przedszkola, wówczas nazywanego ochronką, prowadziła je bezhabitowa  siostra zakonna. Ochronka wtedy znajdowała się przy ul. Pułtuskiej, teraz naprzeciwko nowej „Biedronki”. Mając sześć lat, rodzice wysłali mnie do szkoły. Mieściła się ona na obecnej ulicy Sportowej, teraz  jest tam „Jedynka.” Stały wzdłuż szosy dwa budynki biźniacze: w tym bliżej miasta była szkoła polska, dalej – żydowska. Pośrodku podwórka stał budynek, w którym mieściły się ubikacje; oddzielne były dla dzieci polskich i żydowskich. Nie było specjalnych zatargów międzywyznaniowych, ale pamiętam polską nauczycielkę, która pracowała w żydowskiej szkole i często z lekcji wychodziła z płaczem. Żydzi bardzo jej dokuczali.
W tej szkole należałam do drużyny zuchowej i harcerskiej. Wówczas patriotyzm rozumiany był jako czystość języka ojczystego (nie było takich wulgaryzmów jak dziś), pomoc potrzebującym i szacunek dla każdego człowieka, a szczególnie dla starszego.
Jak wyglądało życie makowian w czasie okupacji?
 Gdy Niemcy wkroczyli do Makowa, zastali ludzi w piwnicach i różnych zakamarkach. Myśmy też z całą rodziną zamieszkali w piwnicy. Szkoły były zamknięte. Po kryjomu przedmiotów ogólnych uczyli: ksiądz Gołaszewski i ksiądz Krajewski. Chętnych języka niemieckiego uczyła pani Wanik. Znajomość języka wroga pomagała w uzyskaniu pracy.
Posiadając tę umiejętność, otrzymałam pracę w sklepie rzeźniczym jako kasjerka, obsługiwałam tylko Polaków.
I wreszcie zbliżać się zaczęło wyzwolenie. Niemcy bombardowali miasto, które zostało zniszczone w 95%. Uciekliśmy z Makowa do Zakrzewa, przyjęła nas rodzina Knyżewskich.
Wigilię Bożego Narodzenia  1944 roku spędziliśmy u nich. Drugi dzień Świąt i następne dni byliśmy u rodziny w Zielonej. Tam widzieliśmy Niemców uciekających z Polski. Gdy wróciliśmy do siebie, zastaliśmy nasze miasto zrujnowane.
Jak żyło się Pani i  mieszkańcom Makowa po wyzwoleniu?
Tatuś znalazł mieszkanie w kamienicy przy ulicy Kilińskiego (obecnie mieści się firma ubezpieczeniowa i sklep pana Drejki ). Zajęliśmy dwa zrujnowane pomieszczenia. Ojciec okna pozabijał deskami, zostawiając małą szybkę, żeby chociaż troszeczkę było światła. Spaliśmy na pryczach z desek, a przykrywaliśmy się , czym kto miał. Wodę przynosiliśmy wiadrami z klina. 
Od września 1945 roku swoją działalność rozpoczęła szkoła. Mieściła się w budynku pożydowskim,  gdyż polski był zniszczony.  Pierwszym kierownikiem był pan Bardski.  W salach lekcyjnych przygotowano ławki, dostarczano nam papier pakowy do pisania. Pracę jako nauczycielka rozpoczęłam 16. sierpnia 1947 roku
po ukończeniu małej matury w Liceum Pedagogicznym w Pułtusku. Przytaczam fakt, który dzisiaj na pewno nie miałby miejsca,  podanie do liceum napisałam na papierze pakowym i sama je pieszo zaniosłam do sekretariatu Liceum w Pułtusku,
a miało to miejsce w 1945 roku. Wykształcenie nauczycielskie uzyskałam drogą samokształcenia i zdawania kolejnych egzaminów. Pracowałam  w „jedynce”,  w nauczaniu początkowym, a potem po ukończeniu SN – kierunek geografia, uczyłam geografii.

Jak Pani i makowianie spędzali wolny czas w niedziele?
Wspominam wyprawy niedzielne do lasu na Grzankę. Mama pakowała kosz jedzenia i szliśmy całą rodziną. Starsi odpoczywali, młodzież spacerowała, a dzieci bawiły się w różne gry terenowe. W upalne dni chodziliśmy nad rzekę.
Czy może Pani wie, jak powstał Cmentarz Radziecki?
Zaraz po wojnie ciężarówkami na Grzankę zwożono zabitych żołnierzy z różnych miejsc powiatu makowskiego i powiatu przasnyskiego. Jak ich chowano, to nie widziałam i nie wiem. Chodziłam niekiedy  razem z uczniami przed Wszystkimi Świętymi porządkować groby.
Z perspektywy swojego życia jak ocenia Pani miasto i ludzi?
Przeżyłam wiele i wiele rozumiem. Potrafię cieszyć się życiem. W każdym człowieku staram się dostrzec dobro. Ciężkie czasy wspominam z drżeniem serca. Po 40 latach spotkałam się z kolegami z Liceum z Pułtuska. Przyjaźnie z lat młodości mile wspominam. Miasto zmieniło się nie do poznania. Ludzie kolorowo ubrani, nie mają czasu na odpoczynek i zawsze gdzieś  podążają. Myślę, że życie im ucieka.

Dziękujemy Pani za rozmowę, która ubogaciła nas wiadomościami o życiu makowian w XX wieku. Życzymy Pani  długich lat życia w zdrowiu i zapraszamy do nas na zajęcia Makowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Wywiad  w mieszkaniu Pani Władysławy Karpińskiej w dniu 11  marca 2012 roku przeprowadziły i napisały: Urszula Zaradkiewicz i Danuta Samsel.


sobota, 10 marca 2012

Ewaluacja przebiegu programu. 09.03.2012 r.

W  czytelni Biblioteki Publicznej zajęcia prowadziła animatorka projektu.
1.      Praca przy komputerach: przegląd wpisów na blogu.
2.      Dyskusja: co się zdarzyło i dlaczego?
3.      Własne zdanie na temat projektu napisane na kartce.
4.      Praca z planem miasta; wstępne wytyczanie tras spacerowych.
Opinia koleżanek o programie.
·        Danka – Program bardzo ciekawy. Odkrywanie historii przynosi dużo pozytywnych wrażeń. Korzystałam z wykładów i warsztatów.
·        Helena – Pierwszy raz spotkałam się z takim programem. Jest on bardzo ciekawy. Przedstawia wiele ludzkich losów z okresu międzywojennego ,wojny i okupacji i po wyzwoleniu.
·        Krystyna D. – Projekt Odkryjmy XX jest bardzo potrzebny dla młodego i starszego pokolenia.
·        Ula – Program jest bardzo ciekawy. Mobilizuje do pracy umysłowej. Historia jest fundamentem współczesności. Poznanie jej bardzo mnie ubogaca.
Dziękuję za możliwość uczestniczenia w tym programie.
·        Teresa – Jestem zafascynowana ludźmi, którzy tworzyli tę historię. Dla mnie to nowa wiedza.
·        X – Jak do tej pory projekt jest ciekawy. Jest sporo opracowań o Makowie, ale to jest zupełnie inne. Tu ważna jest historia ludzi.
·        Teresa – W tej naszej pracy jest sens. Na pewno będziemy bogatsi w wiedzę z naszej historii, ale i
·        umiejętność współpracy w grupie i z grupą.
Zamieściłam wypowiedzi  koleżanek, które oddały kartki.




ŻYCIOWA WĘDRÓWKA

Pan Jan Błaszczyk urodzony 18.01.1928r. w Makowie Mazowieckim, były Prezes Związku Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych Okręgu Warszawskiego Koła w Makowie Mazowieckim.Za solidną pracę zawodową w l. 1948-1988 wyróżniony srebrną i złotą odznaką „Przodujący Drogowiec”, Medalem 40-lecia PRL oraz Odznaką „Zasłużony Pracownik-Rejon Dróg Publicznych w Przasnyszu” Na emeryturze od 1988 roku.



                          W s p o m n i e n i a

      Jestem makowianinem z dziada, pradziada. Przed II wojną światową mieszkałem z rodzicami na ulicy Garbarskiej w kamienicy u Żyda, który był właścicielem garbarni .Na jednym podwórku bawiłem się z jego dziećmi w różne zabawy. Odwiedzaliśmy się też w mieszkaniach. Pamiętam, że smakowała im nasza kiełbasa. Potem chodziłem do szkoły podstawowej na Bielanach. Zdążyłem ukończyć tylko cztery klasy, bo wybuchła wojna. Zamiast do szkoły chodziłem do pracy, bo Niemcy gonili nawet małe dzieci, wtedy miałem 11 lat .Pracowałem u ogrodników. Chodziliśmy codziennie po  kilkanaście kilometrów do różnych wiosek: Strachocina, Krasnosielca i innych. W  <44 roku latem poprowadzili nas pieszo do Szczytna. Tam wepchnęli do pociągu i wywieźli do Niemiec. W różnych miejscowościach, pamiętam tylko jedną nazwę - Achen, pracowałem ciężko przy okopach. Niemcy stali nad nami i pilnowali, kto się ociągał .... Pracowali nawet chorzy, bo strach było się przyznać, że dziś ledwie trzymam się na nogach. Wszędzie pieszo pędzili nas do roboty. Byłem w Belgii i Holandii, wszędzie pieszo i do roboty. W <45r. wyzwoliły nas wojska alianckie i naszą grupę wywieziono do Paryża. ( Pan Jan pokazał zaświadczenie, w którym napisano: „Obóz Wojska Polskiego data october 1947” pieczęć EX – FRANCE ) W Paryżu pracowałem w kasynie polskim jako kelner. Tęskniłem za rodziną i kiedy ogłoszono, że możemy powrócić do Polski zgłosiłem się do raportu. Wywieźli nas do Anglii, a stamtąd ze szkockiego portu Glasgow statkiem do Gdyni. ( Następne zaświadczenie „ ...przybył statkiem do Polski z terytorium Anglii dn.6.12.1947r. i zarejestrował się w Punkcie przyjęć Gdynia – Port. Zgłosić się do Warszawy” )
Dali mi zaświadczenie na bezpłatny przejazd pociągiem do Warszawy. Z Warszawy do Makowa przyjechałem starem, taką rozklekotaną ciężarówką. A tu straszna bieda... Musiałem meldować się w Urzędzie Powiatowym UB i to co jakiś czas; wypytywali się, jak nas traktowano w wojsku za granicą, czy coś podpisywaliśmy, jak stamtąd wyjeżdżaliśmy ... W <48r. zatrudniono mnie w drogownictwie i tam pracowałem przez 40 lat. Ukończyłem szkołę podstawową i kurs maszynistów maszyn budowlanych i drogowych we Wrocławiu w <67r. Jestem na emeryturze. Takie było moje życie – ciągle w drodze, nawet pracowałem w drogownictwie.

      Pan Jan opowiadając, mówił powoli, zamyślał się, robił przerwy, analizował swoje życie. Po przerwie nieśmiało zaczęłam mówić
-         Nie miał Pan dzieciństwa, a młodzieńcze lata spędził Pan na obczyźnie, ciężko pracując. Jak władze doceniły tułaczkę z przymusu? Czy z tego tytułu wyróżniono Pana, Jeśli tak, to w jaki sposób?  
-         Co ja będę opowiadał, proszę zobaczyć, to są zaświadczenia, a to odznaki.
·        „ Odznaka Weterana Walk o Niepodległość” przyznana 12.03.1986r.
·        Mianowanie na stopień kaprala z dn. 8.05.1997r.
·        Odznakę HM Armed Forces Kombatantów przysłano z Anglii listem poleconym, na którym jest data 23.11.1994r

   Zaświadczenie jest w języku polskim i angielskim.                                                     „Niniejszym zaświadczam, że strz. Błaszczyk Jan uprawniony jest do Medalu Wojennego 1939 – 1945, w myśl rozkazu War Office 68 (General) 8070 A.G.4.d/  za uznaną służbę w Polskich Siłach Zbrojnych pod komendą brytyjską przed dniem 2 września 1945r.” Podpisał Oficer W. Krzyżanowski – podpis nieczytelny.               
         Odznaka HM Armed Forces Kombatantów została urochomiona w maju 1994r. Pierwszy znaczek wydano panu Healey, weteranowi bitwy o Monte Cassino w dn.10.05.1994r.Odznaki nie można przyznać pośmiertnie.                                            
        Dziękujemy Panu za udzielenie wywiadu i życzymy
 dużo, dużo zdrowia!
Animatorka i Koordynatorka projektu dnia 09.03.2012 r. 

O Nich trzeba pamiętać

Żołnierzom podziemia, Polakom przez wiele lat  prześladowanym, dopiero   w czasach III Rzeczypospolitej przywrócono należny honor i szacunek.
Kampania wrześniowa 1939r. zakończyła się przegraną Polaków, ale naród broni nie złożył. Bardzo szybko i żywiołowo ukształtował się ruch oporu. 14. lutego 1942r. rozkazem Naczelnego Wodza generała Władysława Sikorskiego w miejsce Związku Walki Zbrojnej utworzono Armię Krajową, która stała się integralną częścią struktur Podziemnego Państwa Polskiego i walczących na Zachodzie Polskich Sił Zbrojnych, scalonych z AK w 1944 roku.
Na sztandarze makowskiego Związku AK z 1996r. są wyhaftowane skróty organizacji: ZWZ – Związek Walki Zbrojnej, AK – Armia Krajowa, NSZ – Narodowe Siły Zbrojne i ZWPOS – Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, dotyczy pokrzywdzonych w latach 1939 – 1956.
Powstawanie ruchu oporu w powiecie makowskim opisuje Marian Rawa w książce „Z pogranicza Mazowsza i Mazur”. Pisze, że na naszym terenie łącznicy z Warszawy organizowali ZWZ  w 1940r. Marian Rawa został zaprzysiężony w maju tegoż roku przez oficera rezerwy, nauczyciela Antoniego Częścika, który pełnił funkcję komendanta powiatowego. W 1942r. ZWZ został przekształcony w AK.
O ciężkich i trudnych czasach rozmawiamy z panem Konradem Kazimierzem Majkowskim ur. w 1923r. w Majkach w gminie Sypniewo, zamieszkałym w Makowie od 1950r., prezesem Koła od 2003r.  

-         Kiedy w Makowie powstało Koło Związku AK i kto mógł się do niego zapisać?
-         Założycielami Koła Obwodu Związku AK w Makowie Maz. byli: Stanisław Chełchowski  - później prezes, Wyrzykowski, Ruszczyński i Wójcik.
Mogły zapisać się osoby, które brały udział w walkach II wojny światowej, byli to kombatanci, żołnierze z września 1939r. , więźniowie obozów hitlerowskich, nauczyciele biorący udział w tajnym nauczaniu.
-         Czy mógłby Pan opowiedzieć, jak wyglądało Pana życie w tamtych czasach?                                                                         
-         Gdy zaczynała się wojna, miałem 16 lat, ukończoną szkołę podstawową i od września miałem rozpocząć naukę w Technikum Mechanicznym w Ostrołęce. .Wojna pokrzyżowała plany. Poszedłem do lasu. Najpierw należałem do NSZ, a potem w wyniku scalenia organizacji- do AK. Naszym zadaniem była ochrona polskiej ludności przed eksterminacją okupanta. Do zadań bieżących należało zdobywanie broni, produkcja fałszywych dokumentów, tajne nauczanie, likwidowanie niebezpiecznych kolaborantów. Cały czas szkolono nas na wypadek wybuchu powszechnego powstania narodowego. Było ciężko, ale człowiek wiedział, że walczy z okupantem. Gorzej było po wojnie. Proszę, niech panie zobaczą. (Pan Prezes podał pismo z Instytutu Pamięci Narodowej, którego treść- za zgodą właściciela- we fragmentach przytaczam.)
„ Opis zdarzenia: Majkowski Konrad – Kazimierz ur 19. luty 1923 we wsi Majki gm. Sypniewo aresztowany 31 października 1947r. przez UB w Makowie Maz. bity i torturowany przez por. Urzędu odbezpieczonym pistoletem po głowie w okolicy lewego oka blizna, na prawym palcu deformacja palca, na lewej ręce – palec 2- gi od palca małego, zgnieciony w drzwiach. Bicie po całym ciele, wymuszanie wydania kolegów, straszenie rozstrzelaniem i wywózką na Sybir – stanie w karcu itp. A nawet łamanie palców i bicie po piętach. I inne wymyślane tortury przez okres 3 – tyg.” (następnie wymieniono 20 nazwisk aresztowanych w tym dniu). Cytuję:” Wyżej wymienieni urodzeni byli w latach rocznik 1920 do 1927r. Torturowani według wskazówek stalinowsko – hitlerowskich, bijąc i katując tyle, ile mógł kto wytrzymać: powtarzając każdemu – wydaj kolegów, bo inaczej będziesz rozstrzelany lub wywieziony na białe niedźwiedzie. (...) W opisie tym streszczono tylko najważniejsze przykłady znęcania się nad aresztowanymi. Poza tym oprawcy znęcali się również psychicznie i moralnie. Plując w twarz, przy tym mówiąc – twoja rodzina zostanie zniszczona materialnie, będziesz człowiekiem drugiej lub trzeciej kategorii.”
            ( To okropne. Znam literaturę z okresu wojny i okupacji, ale inaczej odbieram treści, gdy mam przed sobą ofiarę totalitaryzmu. To samo myślała Bożena, w oczach jej pojawiły się łzy.)                                                                                                                      
-         Za poniżenia i męczarnie – czy w nowych czasach zrehabilitowano Pana?
-         (Pan prezes przedstawił nam następne dokumenty)  Z dnia 19.01.2007r. akt mianowania na kapitana, podpisany przez Szefa Sztabu Wojskowego w Warszawie gen. bryg. Ryszarda Jabłońskiego.                       
Patent nr 5065 potwierdzający, że w latach walki zbrojnej z najeźdźcami z honorem pełnił żołnierską powinność i uzyskał prawo do zaszczytnego tytułu „WETERAN WALK O WOLNOŚĆ I NIEPODLEGŁOŚĆ OJCZYZNY’.
Jak na terenie miasta i powiatu makowskiego wyglądała działalność członków AK?
-         W Makowie nie kwaterowali AK – owcy. Oni kryli się w lasach, najwięcej ich było w okolicach Sypniewa i Krasnosielca. Z tego co słyszałem, Oddział Witolda Boruckiego „Dęba” liczył około 60 osób i działał na terenie naszego i sąsiednich powiatów: przasnyskiego, pułtuskiego, ostrołęckiego. Podporządkowany był Komendantowi Okręgu Warszawskiego Józefowi Kozłoskiemu – „Lasowi”. Latem 1945r. w Makowie była akcja rozbrojania milicjantów na Komendzie Powiatowej MO. Brał w niej udział Bolesław Częścik – „Orlik”. W kościele parafialnym św. Józefa są tablice upamiętniające tych, których stracono. ( Pan Prezes i Bożena przypomnieli jedno ze spotkań, na którym był pan Jan Jędrasik. Opowiedział historię, którą przytaczam.)
„Był rok 1944, wtedy miałem 12 lat, mieszkałem we wsi Glącka. Ojciec wysłał mnie do pasienia krów i dał zadanie, które polegało na obserwacji terenu, a chodziło o to, że gdy pojawią się Niemcy, mam szybko go powiadomić. Do lasu przyjechali z Makowa krawcy i brali miarę z każdego powstańca, bo szyli  im mundury. Dowódcą Oddziału AK w lesie był książe Stefan Woroniecki”  Tu zabrał głos Prezes. – Woroniecki to pierwszy mój dowódca, to był oddział „Burza” Razem z nim w oddziale był Franciszek Rawa. Księcia aresztowano we wrześniu tego roku.( Powracam do opowieści pana Jędrasika.)  „Gdy już były gotowe, w nowych mundurach nasi AK-owcy  wyszli z lasu. Maszerowali czwórkami do Warszawy z pomocą powstańcom, ale przyszedł rozkaz i za kilka godzin oddział powrócił do lasu.
Wtedy nie wiedziałem, że moje pasienie krów było jednocześnie ważnym zadaniem.”
 Wielu ludzi zginęło i wielu zamordowano. Upamiętniono ich   tablicami, które znajdują się po prawej stronie w kościele p.w. Bożego Ciała.
-         Tablica poświęcona 6 członkom organizacji niepodległościowych, zamordowanych przez UB w Makowie Maz.
-         Tablica poświęcona Józefowi Grzymkowskiemu ps. „Wilk” zamordowanemu w obozie koncentracyjnym Mauthausen.
-         Tablica poświęcona 40 ofiarom gestapo i NKWD, w walce o niepodległość w l. 1939-1956.
-     Tablica pamiątkowa w Zespole Szkół  im. Żołnierzy Armii Krajowej w Makowie Mazowieckim.


 
Dziękujemy Panu za rozmowę. Życzymy zdrowia i wielu lat życia. Podziwiamy odwagę i upór w dążeniu do wolności.                                                           
Tym wpisem chcemy ocalić pamięć o ludziach, którzy odważyli się na bunt wobec okrutnego świata wojny, okupacji i stalinizmu.
W Biurze Koła Obwodu Związku AK 
w lutym 2012r. z Panami rozmawiały:
 Bożena Pawłowska, Helena Stępkowska, Elżbieta Suchta.