Mili animatorzy, miłe UTW
Informujemy, że dzięki staraniom Komitetu Organizacyjnego Kongresu UTW - 1 lutego podjęta została Uchwała Senatu RP o ustanowieniu Roku 2012 Rokiem Uniwersytetów Trzeciego Wieku. To ważny moment dla środowiska UTW.
Więcej informacji o Uchwale Senatu RP
http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/to-bedzie-rok-uniwersytetow-trzeciego-wieku/6383327
Więcej informacji o Kongresie UTW który odbędzie się w dniach 19-20 marca w Sali Kongresowej w Warszawie
http://rokutw.socjum.pl/
http://www.federacjautw.pl
Serdecznie pozdrawiam, Beata Tokarz-Kamińska
koordynatorka konkursu Seniorzy w akcji
---------------------------------------------------
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę"
sobota, 4 lutego 2012
piątek, 3 lutego 2012
Podsumowanie i planowanie.
Wczoraj spotkałyśmy się i dalej robiłyśmy Makusie. Rozmawiałyśmy o przystąpieniu do konkursu Seniorzy w Akcji w kategorii "Dobra praktyka UTW". Ustaliłyśmy, że program "Zamierzchła przeszłość... " najlepiej odpowiada kryteriom konkursowym.
Dziś podsumowałyśmy wykonaną pracę, z której jesteśmy zadowolone. Znamy się już lepiej i wiemy, czego od kogo można oczekiwać. Rozmawiałyśmy o filmie. Dziewczęta są za tym, by lokalne społeczeństwo włączyło się do akcji filmowej. Po dyskusji zostawiłyśmy im zupełną swobodę. Zaplanowałyśmy kolejne wywiady i podzieliłyśmy się na zespoły. Dziś także zajmowałyśmy się Makusiami.
| Seniorki zachwycają się dużym Makusiem. |
Nie pokazujemy go w całości, bo jakaś tajemnica musi być.
| Jak mówi Edytka, robimy "armię niesfornych Makusiów". |
Wywiad z księdzem prałatem mgr Józefem Śliwką
Ksiądz prałat mgr Józef Śliwka – proboszcz Parafii p.w. św. Józefa w Makowie Mazowieckim w latach 1980 – 2006.
Ksiądz przybył do nas w 1980 roku. Czy Ksiądz pamięta, jakie na nim wywarli wrażenie ludzie i miasto?
Przyjechałem na początku listopada: drzewa bez liści, chłód i mgła. Podobno stopień radości zależy od ilości światła, a wtedy był dzień pochmurny i ponury. Cały ten anturaż był smutny. Porównanie z Płockiem , byłym miejscem mojego zamieszkania, raczej mizerne. Dopiero po bliższym poznaniu ludzi i miasta odniosłem wrażenie korzystne, tj. normalne.
Pierwsza Msza św. w plenerze była na stadionie z okazji poświęcenia sztandaru Oddziału NSZZ „Solidarność” w Makowie Mazowieckim. Co Księdzu z tej ważnej uroczystości utkwiło w pamięci?
Najpierw przedstawiciele „Solidarności” rozmawiali ze mną. Potem pojechaliśmy z panem Romualdem Frydrychem i panem Janem Jakubiakiem, jego własnym samochodem, do Płocka zaprosić Biskupa . Biskup Bogdan Sikorski chętnie przyjął tę propozycję i na uroczystość przyjechał. Był głównym celebrantem, a kazanie głosił ks. prałat Józef Mikołajewski – dziekan z Pułtuska. We Mszy św. brało udział bardzo dużo ludzi. Była to pierwsza w historii miasta Msza św. na stadionie. Dotychczas kościół spychany był do zakrystii i ukrywany w czterech ścianach.
Czy były ówczesne władze miasta?
Na pewno. Ci, którzy pełnili funkcje, to byli. Nikt się nie wyłamywał. Szczerze, nieszczerze, ale się modlili.
13 grudnia 1981 roku była smutna niedziela, pierwsza w stanie wojennym. Czy z ówczesnych władz ktoś złożył Księdzu wizytę? Jeśli tak, czego dotyczyła?
Żadnej wizyty nie było. Natomiast tej samej czy następnej nocy włamano się do kościoła, mimo że obowiązywała godzina policyjna i był zakaz poruszania się po mieście. Włamanie było łatwe, bo wyłączano światło wieczorami i nabożeństwa odprawiały się przy świecach. Mogła być taka sytuacja, że agenci zostali się po Mszy św. w świątyni. Kościelny ich nie zauważył ,bo zamykał drzwi przy światełkach migających od świec. Odsuwali konfensjonały, uszkodzili boazerie, splądrowali cały kościół. Zginęło pół butelki mszalnego wina. Wyjście ze świątyni było bardzo proste, bo wystarczyło zdjąć haki z drzwi. Krążyły wtedy pogłoski, że w POM –ie robią siekiery i młoty, którymi mają zabijać .
Na Msze św. w dniu 13 grudnia 1981 roku zapewne przyszło więcej wiernych, a może i innych ciekawskich z ORMO. W jakim stopniu były to nabożeństwa szczególne?
Odprawialiśmy nabożeństwa jak zawsze .Ludzie jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. Nie wyczułem żadnych agentów. Mogę powiedzieć, że stan wojenny przyczynił się do religijności.
Po roku 1989 nastąpiły zmiany w kraju i w naszym mieście. Jak Ksiądz ocenia zmiany w Makowie Mazowieckim?
Zmiany zaszły jak w całym kraju, tylko nie tak radykalnie. Stopniowo wchodziło nowe w administracji i urzędach. Wtedy znowu poszła fama, że księża będą obsadzać stanowiska. Różni ludzie przychodzili pod byle pretekstem i wyczuwało się, że szukali poparcia. Komendanci Policji i Straży informowali mnie o zaistniałych wypadkach i zdarzeniach. Mnie to bawiło i nic poza tym.
Co ksiądz wie o uroczystości związanej z odsłonięciem czterech tablic pamiątkowych w Rynku?
Był uroczysty pochód. Najpierw na stronie południowej odsłonięto tablicę poświęconą Pierwszemu Burmistrzowi Makowa Maz. Stanisławowi Artyfikiewiczowi, potem na ścianie wschodniej tablicę z napisem „Ks. Jan Zaremba - kanonik kolegiaty pułtuskiej, proboszcz i dziekan w Makowie”. Na ścianie północnej znajduje się tablica „Izaak Wesołek – żydowski nauczyciel i społecznik”. Przy Starostwie na ścianie zachodniej umieszczono tablicę upamiętniającą Edmunda Płoskiego.
I Rada Miejska za przyzwoleniem Księdza (uchwałą podjętą jednogłośnie) stary cmentarz nazwała Miejscem Pamięci Narodowej. Które z pomników poświęcił Ksiądz w XX wieku?
Było to za Burmistrza Włodzimierza Ossowskiego. Najpierw uporządkowano teren, wykarczowano i wycięto chaszcze. Potem ogrodziłem ten cmentarz. Płytki i granity dostałem od kamieniarza pana Orzechowskiego z Żuromina. Kosztował mnie tylko przywóz. Ocalał grób żołnierzy niemieckich. Przyjechała Niemka o imieniu Izabela (nazwiska nie pamiętam) i rozmawialiśmy o uporządkowaniu tego miejsca. Pierwszy pomnik postawiono dla uczczenia Batalionów Chłopskich, wykonał go pan Wojciech Henrykowski, a potem pojawiły się następne. Uważam, że stary cmentarz utrzymywany jest we względnej kulturze.
Co może Ksiądz powiedzieć o pomniku poświęconym żołnierzom poległym w latach 1914 – 1920 w walkach o odzyskanie niepodległości?
Pomnik postawiono w okresie międzywojennym, jeśli dobrze pamiętam, w 1931 roku. W czasie II wojny światowej został zniszczony przez Niemców. W to miejsce każdego roku w dniu 15 sierpnia przychodził pan Jan Wojciech Michalski, zapalał znicz i kładł kartkę z własnoręcznie napisanym tekstem. W ten sposób informował, że tu stał pomnik poświęcony żołnierzom, którzy zginęli w walkach o niepodległość. W 1989 roku artysta plastyk Piotr Mądrach odnawiał w kościele renesansowy nagrobek starosty Jędrzeja Noskowskiego. Wtedy Prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Makowskiej zlecił artyście wykonanie na podstawie zdjęcia rekonstrukcji pomnika.. Od 15 sierpnia 1991 roku w rocznicę Cudu nad Wisłą i święto Wniebowzięcia NMP każdego roku przed Sumą społeczeństwo Makowa oddaje hołd poległym: gra orkiestra, są przemówienia, delegacje składają wieńce, harcerze pełnią wartę. .Jest to święto państwowe i kościelne , makowianie obchodzą je uroczyście.
Czy do końca XX wieku, wtedy gdy Ksiądz był Naszym Proboszczem, były śluby chrześcijańskie z innymi wyznaniami?
Może na którymś byłyście panie? Niechże sobie przypomnę (nastąpiła chwila ciszy).Ślubów z wyznaniem prawosławnym było pięć – panowie są katolikami i jeden ślub polsko – żydowski, tu pani jest katoliczką. Dzieci narodzone z tych związków wszystkie zostały ochrzczone.
Dziękujemy bardzo za udzielenie wywiadu i miłą rozmowę. Życzymy Księdzu dużo zdrowia i zapraszamy do nas – seniorek. Spotkania z Księdzem należą do tych, które na długo zostają w pamięci. Szczęść Boże.
niedziela, 29 stycznia 2012
Planowanie
Zaprosiłam na spotkanie, ale z powodu choroby nie wzięłam w nim udziału . PRZEPRASZAM
Wiem, że Koordynatorka założyła bank pomysłów, więc na następnych zajęciach w czwartek porozmawiamy o wizji każdej propozycji. Kiedy określimy pełną listę problemów, wówczas wybierzemy pomysł, który nam odpowiada i możliwy jest do zrealizowania. Następnie trzeba pozyskać partnera (od 18 do 35 roku życia) i zaprosić do wspólnej pracy. Pozostanie napisanie wniosku, wysłanie i oczekiwanie na wyniki.
Nadal robimy Makusie. Nie przewidziałam, że tak dużo czasu zajmie nam wykonanie maskotek. Czas nas goni!
Wkraczamy w fazę zbierania materiału (wywiady) i dokumentowania naszej pracy.
Spotkanie wszystkich w piątek o godzinie 14.30.
Wiem, że Koordynatorka założyła bank pomysłów, więc na następnych zajęciach w czwartek porozmawiamy o wizji każdej propozycji. Kiedy określimy pełną listę problemów, wówczas wybierzemy pomysł, który nam odpowiada i możliwy jest do zrealizowania. Następnie trzeba pozyskać partnera (od 18 do 35 roku życia) i zaprosić do wspólnej pracy. Pozostanie napisanie wniosku, wysłanie i oczekiwanie na wyniki.
Nadal robimy Makusie. Nie przewidziałam, że tak dużo czasu zajmie nam wykonanie maskotek. Czas nas goni!
Wkraczamy w fazę zbierania materiału (wywiady) i dokumentowania naszej pracy.
Spotkanie wszystkich w piątek o godzinie 14.30.
niedziela, 22 stycznia 2012
To ważne!
Konkurs "UTW dla społeczności" jest organizowany przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" w ramach programu "Uniwersytety Trzeciego Wieku" Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.
Termin składania formularzy zgłoszeniowych upływa z dniem 13 lutego 2012 roku.
Minister Pracy i Polityki Społecznej ogłosił otwarty konkurs na projekt ze środków krajowego Programu Operacyjnego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich "PO FIO".
Termin składania ofert upływa z dniem 6 lutego 2012 roku.
Zakładamy bank pomysłów. Rozmowy zaczynamy w czwartek 26 stycznia 2012 roku o godzinie 11.00, to jest po zajęciach jogi.
Zapraszam!
Termin składania formularzy zgłoszeniowych upływa z dniem 13 lutego 2012 roku.
Minister Pracy i Polityki Społecznej ogłosił otwarty konkurs na projekt ze środków krajowego Programu Operacyjnego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich "PO FIO".
Termin składania ofert upływa z dniem 6 lutego 2012 roku.
Zakładamy bank pomysłów. Rozmowy zaczynamy w czwartek 26 stycznia 2012 roku o godzinie 11.00, to jest po zajęciach jogi.
Zapraszam!
Robimy Makusia!
Od 3 czerwca 2009 roku Makuś - projekt autorstwa nauczycielki pani Alicji Michalskiej - jest maskotką naszego miasta. Jego wizerunek po raz pierwszy mieszkańcy ujrzeli na kalendarzykach w 2010 roku. Podobał się i nam maczek-przystojniaczek z wyrazistymi oczami i żółtym, radosnym uśmiechem. Dwa listki przypominają dłonie, a w jednej z nich widoczny jest herb miasta. Makowianki to my, więc postanowiłyśmy ożywić Makusia i przy realizacji projektu wypromować naszą maskotkę. Pierwotnie planowałyśmy zrobić broszki z muliny, ale za radą koordynatorki zmieniłyśmy zdanie. W tym sezonie modne są ozdoby z filcu, więc naszego oryginalnego Makusia zrobiłyśmy z wyrobu włókienniczego otrzymywanego przez spilśnianie. Zostały zakupione gotowe arkusze filcu, a naszym zadaniem było dokładne wycinanie elementów, z których składały się broszki, a następnie ich połączenie. Pracę zaczęłyśmy 13 stycznia 2012 roku o godzinie 13.00 warsztatami, które poprowadziła pani Małgorzata Parzuchowska - artysta plastyk. Przez cały następny tydzień przychodziłyśmy do pracy na dwie godziny. Dzięki licealistkom powstał duży Makuś ze styropianu, którego obszyto materiałem. Czeka nas jeszcze tydzień pracy, żeby zadanie zostało wykonane.
Duży Makuś będzie zdobił scenę na podsumowaniu projektu, a broszki zostaną wręczone przybyłym gościom.
CIEKAWOSTKI:
1. Ślady filcu datowane na 6500 lat p. n. e. znaleziono na terenie dzisiejszej Turcji.
2. Biskup Rzymu św. Klemens (żył w I w n. e.) jest patronem filcarzy. Legenda głosi, że wyruszając na misję, włożył do sandała trochę wełny, która po jakimś czasie się sfilcowała.
Duży Makuś będzie zdobił scenę na podsumowaniu projektu, a broszki zostaną wręczone przybyłym gościom.
| Prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Makowskiej - pani Katarzyna Olzacka |
| Juniorka rysuje, a seniorki wycinają. |
| Po prawej stronie na pierwszym planie widoczna pani Małgorzata Parzuchowska - prowadząca zajęcia. |
| W pracach uczestniczyło także trzecie pokolenie, wnuczki seniorki. |
| Praca wre. |
| Tak wygląda nasz herb. |
| Praca nad dużym Makusiem. |
| Juniorki również wycinają. |
| Pomaga koordynatorka. |
1. Ślady filcu datowane na 6500 lat p. n. e. znaleziono na terenie dzisiejszej Turcji.
2. Biskup Rzymu św. Klemens (żył w I w n. e.) jest patronem filcarzy. Legenda głosi, że wyruszając na misję, włożył do sandała trochę wełny, która po jakimś czasie się sfilcowała.
czwartek, 29 grudnia 2011
Czeka nas Dobry Rok
Decyzją Parlamentu Europejskiego i Rady nr 940/2011/UE z dn. 14 września 2011 r. rok 2012 został ogłoszony Europejskim Rokiem Aktywności Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej.
Organizacje pozarządowe mogą ubiegać się o fundusze na realizację projektów. Informuję, że w połowie stycznia 2012 roku na stronie MPiPS zostaną podane szczegóły odnośnie wniosków.
Bądź aktywna i wykorzystaj każdy dzień, bo on się nie powtórzy!
Niech rok 2012 obdarzy nas zdrowiem, pogodą ducha i umiejętnością radowania się z realizacji pasji, pomyślnością i szczęściem.
piątek, 23 grudnia 2011
16.12.2011 - Cela me dépasse!
To mnie zadziwia! - powinnam powiedzieć, gdy zobaczyłam pomieszczenie przygotowane do zajęć. Nie powiedziałam. Myśli skupiłam na dostosowaniu pokoiku do warsztatów. Panie, które entuzjastycznie wprowadziły mnie do byłej garderoby artystów (na co dzień salonik instruktorki teatru), na moją prośbę wyniosły dwa stoliki. Zrobiło się trochę luźniej. W Domu Kultury wszystkie sale były zajęte.
Pierwsza przyszła Zdzisia, a za nią następne koleżanki, starsze i młodsze. Sala pełna, nie można stworzyć kręgu i przemieszczać się. Siedząc, stworzyłyśmy pofałdowaną elipsę. Każda z każdą rozmawia, skarbniczka zbiera składki, czyli chaos i hałas. Stoję i zacieram ręce. Jestem sama w tłoku, zerkam na Edytkę, a ona na mnie. Mobilizuję się i półgłosem sama do siebie mówię wiersz Stanisława Wyspiańskiego.
Pierwsza przyszła Zdzisia, a za nią następne koleżanki, starsze i młodsze. Sala pełna, nie można stworzyć kręgu i przemieszczać się. Siedząc, stworzyłyśmy pofałdowaną elipsę. Każda z każdą rozmawia, skarbniczka zbiera składki, czyli chaos i hałas. Stoję i zacieram ręce. Jestem sama w tłoku, zerkam na Edytkę, a ona na mnie. Mobilizuję się i półgłosem sama do siebie mówię wiersz Stanisława Wyspiańskiego.
Jakżeż ja się uspokoję -
pełne strachu oczy moje,
pełne grozy myśli moje,
pełne trwogi serce moje,
pełne trwogi serce moje,
pełne drżenia piersi moje -
jakżeż ja się uspokoję...
Powiedziałam raz, drugi, trzeci i nagle cisza. Kończę wiersz i zadaję pytanie: kto napisał?
Wyjaśniam, że ten liryk mówię w sytuacjach trudnych.
Temat spotkania: sprawozdanie z warsztatów prowadzonych przez trenerki z Towarzystwa Inicjatyw Twórczych "ę", które były w Warszawie w dniach 18.-19. listopada br.
Na początek gra - "Tworzymy sieć". Koleżanka do koleżanki toczy po stołach, albo podaje kłębek włóczki. Zadaniem osoby trzymającej kłębek jest udzielenie odpowiedzi na pytanie: dlaczego przystąpiłam do programu i czego oczekuję? Wypowiedzi były różne. Większość obecnych, szczególnie dziewczęta, ma cel i wie do czego dąży. Jako ostatnia osoba w tym kręgu mówiłam, że wymyśliłam taki temat, bo to jest miasto, w którym mieszkam i chcę o nim jak najwięcej wiedzieć (niektóre o tym mówiły). Chcę pracować, bo nie chcę stetryczeć, zdziwaczeć czy popaść we wtórny analfabetyzm. Twórcza praca sprawia mi przyjemność, a ten program wymaga myślenia i innych umiejętności. Powiedziałam, że kto nie chce brać udziału w tym projekcie, może puścić nitkę. Reakcja była inna - wszystkie naprężyły włóczkę jak strunę. Wniosek: pracujemy w niezmienionym składzie.
W telegraficznym skrócie z Edytką złożyłyśmy sprawozdanie. Dokładnie, razem z wytycznymi i wrażeniami, omówiłyśmy grę miejską "Ślad", w której obie brałyśmy udział. Przywiozłam pudełko z wytycznymi, więc koleżanki oglądały nasze prace. Zaznaczyłam, że zadaniem seniorek jest opracowanie informatora i przygotowanie szlaków turystycznych. Juniorki mają zająć się nakręceniem filmu.
Poprosiłam obecne o wpisanie się na tablicę zadań, czyli określenie, który szlak dana grupa będzie przygotowywać. Grupy zadaniowe będą pracować samodzielnie, a na spotkaniach (raz w miesiącu) dzielić się zebranymi informacjami.
Na koniec gra - "Co mam w ręku?". Celem jej było sprawdzenie samego siebie, czy potrafię przezwyciężyć ciekawość i do końca nie otworzę oczu. Szło naprawdę dobrze. Koleżanki stały z kasztanem w ręce, dotykały i była cisza. Ja nadal następnym wkładałam kasztany do ręki. Aż tu nagle okrzyk jednej z seniorek - przywieziono je z Placu Pigalle?! Czar prysł, nie miałam o co dalej pytać.
Edytka odczytała fragment artykułu Weroniki Różyłło i Piotra Derentowicza, który przytaczam
"Warto nosić kilka kasztanów przy sobie - wyciszają, łagodzą strach, uspokajają serce oraz przynoszą ulgę w bólach reumatycznych. Są odpromiennikiem dla żył wodnych, neutralizują fale z komputera lub telewizora. Bioenergoterapeuci radzą też przytulać się do pnia tego drzewa, by się 'naładować' dużą dawką leczniczej energii."
Edytka odczytała fragment artykułu Weroniki Różyłło i Piotra Derentowicza, który przytaczam
"Warto nosić kilka kasztanów przy sobie - wyciszają, łagodzą strach, uspokajają serce oraz przynoszą ulgę w bólach reumatycznych. Są odpromiennikiem dla żył wodnych, neutralizują fale z komputera lub telewizora. Bioenergoterapeuci radzą też przytulać się do pnia tego drzewa, by się 'naładować' dużą dawką leczniczej energii."
Dziękuję koleżance Uli Z. za dostarczenie kasztanów.
Ostatnie zajęcia w tym roku, więc w imieniu koordynatorki (robiła zdjęcia), Edytki i swoim własnym słowami K. I. Gałczyńskiego życzyłam obecnym i składam życzenia tym, którzy czytają ten blog.
"Aby Święta Bożego Narodzenia były Bliskością i Spokojem,
a Nowy Rok - Dobrym Czasem."
Dyrektorka MDK-u zaprosiła nas na jasełka na godzinę 16 w poniedziałek (19.12.2011).
niedziela, 11 grudnia 2011
Zakończenie obchodów Roku Miłosza
Dnia 9 grudnia 2011 roku w MDK w Makowie Mazowieckim spotkali się seniorzy, młodzież z liceów i gimnazjów oraz mieszkańcy, by wysłuchać prelekcji na temat "Czesław Miłosz - wiersze o ojczyźnie". Piękną polszczyzną wykład wygłosił profesor dr hab. Andrzej Lam - wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim i w Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku.
| Profesor Andrzej Lam |
| Sala była pełna słuchaczy |
Wykład był urozmaicony poprzez czytanie wierszy Miłosza przez uczestników projektu oraz Przewodniczącego Komisji Oświaty Rady Miejskiej - pana Andrzeja Bronowicza.
Święto muzy historii Klio
7 grudnia 2011 roku dumna z nas byłaby Klio, gdyż pobyt w Warszawie poświęciłyśmy na poznanie przeszłości stolicy.
W Domu Spotkań z Historią obejrzałyśmy wystawę plastyczną, która przedstawiała najważniejsze wątki polskiej historii - państwa i narodu, ze szczególnym uwzględnieniem tematyki wolności. Potem odbyły się zajęcia warsztatowe, które prowadziła pani Jagna Kofta.
Wprowadzenie: krótki wykład na temat Warszawy z okresu międzywojennego.
Ciekawostki: ulicy wyłożone były polnymi kamieniami, asfaltem, kostką granitową, kostką drewnianą - ulica Marszałkowska. Jeździło trzy tysiące taksówek, wszystkich aut było cztery tysiące. Prędkość pojazdów ograniczona do 25km/h, w niektórych miejscach 15km/h.
Film "Warszawska niedziela" z 1938 roku ma charakter żartobliwego reportażu. Przedstawia warszawiaków, spędzających czas wolny w letnią niedzielę.
Dowiedziałyśmy się, że Stefan Starzyński (1893 - 1943), prezydent m. st. Warszawy od 1934 roku, już wówczas twierdził, że miasto musi mieć metro, jak najwięcej mostów i poszerzone drogi wjazdowe i wyjazdowe. Plany jego doczekały się realizacji pod koniec XX wieku.
Ciekawa jest historia Amerykanina Juliena Bryana (1899 - 1974), który dotarł do Warszawy 7 września 1939 roku i przez dwa tygodnie fotografował i filmował miasto i ludzi. Udało mu się wywieźć taśmy filmowe, z których zmontował film "Oblężenie" - wstrząsający dokument ukazujący niemieckie metody prowadzenia wojny. Julien Bryan to korespondent, który powiadomił świat o mordowaniu Polaków. Po wojnie trzykrotnie odwiedził Warszawę. W 1958 roku spotkał się z uczestnikami walk o miasto.
Trzeci z kolei film dokumentalny z 1946 roku "Suita warszawska" z genialną muzyką Witolda Lutosławskiego (1913 - 1994) oglądałyśmy w wyjątkowym skupieniu. Część I "Klęska" - huk, rozpacz, tragedia; część II "Powrót do życia" - ludzie osiedlają się w ruinach, muzyka spokojna, nawet przebłyski radości; część III "Wiosna warszawska" - powstają nowe domy, muzyka radosna.
"Suita warszawska" zawiera cykl utworów instrumentalnych z wyraźnie zróżnicowanymi częściami. Obraz filmowy jest odzwierciedleniem realnego świata, a muzyka zastępuje słowo i staje się nośnikiem treści oraz tworzywem organizującym kompozycję dzieła.
Oglądając filmy dokumentalne zwracałyśmy uwagę na plan filmowy (kadry, ujęcia), montaż (celowe łączenie poszczególnych obrazów), filmową narrację i muzykę.
Po warsztatach udałyśmy się na spacer po starej Warszawie.
MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - POLECAM WSZYSTKIM
Nowatorska ekspozycja przedstawia codzienność powstania w okupowanej stolicy i walkę z okupantem. Dzień po dniu znaczony jest kartkami z kalendarza. Wykorzystano najnowsze techniki audiowizualne, które pozwalają na interaktywne uczestniczenie w oglądaniu eksponatów. Naprawdę trzeba zobaczyć, usłyszeć bicie serca i huk bomb, i przeżyć, aby docenić trud powstańców, wolę walki i ofiarność.
W drodze powrotnej w autokarze dzieliłyśmy się wrażeniami. Każdą z nas wzruszyła walka o miasto, swoje miejsce i o polskość. O tym trzeba pamiętać!
Dziękuję pani Katarzynie Olzackiej - Prezesowi Towarzystwa Miłośników Ziemi Makowskiej za towarzyszenie nam i fotorelację z wycieczki.
W Domu Spotkań z Historią obejrzałyśmy wystawę plastyczną, która przedstawiała najważniejsze wątki polskiej historii - państwa i narodu, ze szczególnym uwzględnieniem tematyki wolności. Potem odbyły się zajęcia warsztatowe, które prowadziła pani Jagna Kofta.
| Prowadząca omawia makietę Warszawy. |
Ciekawostki: ulicy wyłożone były polnymi kamieniami, asfaltem, kostką granitową, kostką drewnianą - ulica Marszałkowska. Jeździło trzy tysiące taksówek, wszystkich aut było cztery tysiące. Prędkość pojazdów ograniczona do 25km/h, w niektórych miejscach 15km/h.
Film "Warszawska niedziela" z 1938 roku ma charakter żartobliwego reportażu. Przedstawia warszawiaków, spędzających czas wolny w letnią niedzielę.
Dowiedziałyśmy się, że Stefan Starzyński (1893 - 1943), prezydent m. st. Warszawy od 1934 roku, już wówczas twierdził, że miasto musi mieć metro, jak najwięcej mostów i poszerzone drogi wjazdowe i wyjazdowe. Plany jego doczekały się realizacji pod koniec XX wieku.
Ciekawa jest historia Amerykanina Juliena Bryana (1899 - 1974), który dotarł do Warszawy 7 września 1939 roku i przez dwa tygodnie fotografował i filmował miasto i ludzi. Udało mu się wywieźć taśmy filmowe, z których zmontował film "Oblężenie" - wstrząsający dokument ukazujący niemieckie metody prowadzenia wojny. Julien Bryan to korespondent, który powiadomił świat o mordowaniu Polaków. Po wojnie trzykrotnie odwiedził Warszawę. W 1958 roku spotkał się z uczestnikami walk o miasto.
Trzeci z kolei film dokumentalny z 1946 roku "Suita warszawska" z genialną muzyką Witolda Lutosławskiego (1913 - 1994) oglądałyśmy w wyjątkowym skupieniu. Część I "Klęska" - huk, rozpacz, tragedia; część II "Powrót do życia" - ludzie osiedlają się w ruinach, muzyka spokojna, nawet przebłyski radości; część III "Wiosna warszawska" - powstają nowe domy, muzyka radosna.
"Suita warszawska" zawiera cykl utworów instrumentalnych z wyraźnie zróżnicowanymi częściami. Obraz filmowy jest odzwierciedleniem realnego świata, a muzyka zastępuje słowo i staje się nośnikiem treści oraz tworzywem organizującym kompozycję dzieła.
Oglądając filmy dokumentalne zwracałyśmy uwagę na plan filmowy (kadry, ujęcia), montaż (celowe łączenie poszczególnych obrazów), filmową narrację i muzykę.
| Zdjęcie grupowe po zakończeniu zajęć. |
| Pamiątkowa fotografia na Placu Zamkowym. |
Nowatorska ekspozycja przedstawia codzienność powstania w okupowanej stolicy i walkę z okupantem. Dzień po dniu znaczony jest kartkami z kalendarza. Wykorzystano najnowsze techniki audiowizualne, które pozwalają na interaktywne uczestniczenie w oglądaniu eksponatów. Naprawdę trzeba zobaczyć, usłyszeć bicie serca i huk bomb, i przeżyć, aby docenić trud powstańców, wolę walki i ofiarność.
| Grupa seniorek, która na dłużej pozostała w muzeum. |
Dziękuję pani Katarzynie Olzackiej - Prezesowi Towarzystwa Miłośników Ziemi Makowskiej za towarzyszenie nam i fotorelację z wycieczki.
niedziela, 4 grudnia 2011
Dzisiejsza młodzież. Organizacja wyjazdu do Warszawy.
Wanda i Edyta w Warszawie, Bożena w Makowie Maz.
W dniach 18.-19.11.2011 roku animatorki Wanda i Edyta brały udział w warsztatach zorganizowanych przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę". W zespołach z całej Polski rozmawiały na temat realizowanych projektów, nabywały nowych umiejętności lidera - jak pracować w zespole i skutecznie komunikować się oraz poznawały niestandardowe formy promocji projektów społecznych. Wanda zobaczyła film dokumentalny Piotra Borowskiego "Koniec pieśni" i na warsztatach założyła bloga, którego w tej chwili czytacie.
18.11.2011 Koordynatorka Bożena poprowadziła uczestników projektu śladami tablic i pomników do Miejsca Pamięci Narodowej w Makowie Mazowieckim.
18.11.2011 Koordynatorka Bożena poprowadziła uczestników projektu śladami tablic i pomników do Miejsca Pamięci Narodowej w Makowie Mazowieckim.
| Pamiątkowe zdjęcie seniorek |
Warsztaty prowadzone przez Latającego Animatora Kultury
Dnia 10.11.2011 roku przyjechała do nas z Lublina pani Anna Dąbrowska, trenerka z sieci Latających Animatorów Kultury prowadzonej przez warszawskie Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę". Temat warsztatów: jak pracować z materiałem historycznym.
Warsztaty okazały się bardzo potrzebne, utwierdziły w przekonaniu, że tylko zgrana i odpowiedzialna grupa, znająca cel swoich działań, potrafi dobrze zrealizować projekt. Dzięki tym warsztatom wiemy, jak i gdzie szukać wiadomości i z kim, i jak rozmawiać. Anna Dąbrowska mówiła o tym, jak przeprowadzać rozmowy z mieszkańcami, kiedy ich fotografować, w którym momencie włączyć kamerę. Warsztaty spełniły swój cel.
| Z uwagą słuchamy pani Anny Dąbrowskiej |
| Grupa Asi pracuje, |
| a pani Ania nadzoruje. |
| Grupa Edyty pracuje, |
| potem ona referuje. |
| Asia przedstawia wyniki pracy swojej grupy. |
Warsztaty prowadzone przez Wandę i Edytę
04.11.2011 rok. Nadal się poznajemy, mówimy o zainteresowaniach i sprawdzamy wzajemne zaufanie. Z zawiązanymi oczyma przy pomocy seniorki / juniorki juniorka / seniorka musi pokonać tor przeszkód.
Ciekawe ćwiczenie, z którego wypływa wniosek: film jest to koncepcja twórcza scenarzysty i reżysera. Na koniec tradycyjnie zatańczyłyśmy Labadę.
| Juniorki prowadzą seniorki |
| Seniorki prowadzą juniorki |
| Widać, że zabawa jest miła dla obu pokoleń |
| Szczęśliwe po zakończonej zabawie |
W podsumowaniu wszystkie stwierdziły, że czuły się bezpiecznie, bo bliskość prowadzącej osoby dodawała otuchy i spokoju. Większość woli prowadzić niż być prowadzoną. Mamy indywidualistów i praca z nimi jest twórcza i ciekawa.
Na tych samych zajęciach Edyta zorganizowała "burzę mózgów" na temat filmu. Po uporządkowaniu wypowiedzi temat przedstawia się następująco: film to sztuka wielotworzywowa, na którą składają się obrazy, słowa, muzyka, a także dźwięki naturalne. Scenopis filmowy (drehbuch) zawiera szkic fabuły, dialogi, charakterystykę postaci i scenerii zdarzeń. Dobry scenopis musi być precyzyjny i przejrzysty. Udana adaptacja filmowa nie polega na drobiazgowym odtworzeniu fabuły powieści, ale na zachowaniu atmosfery twórczości pisarza.
Przystąpiliśmy do pracy w zespołach. Grupy otrzymały ten sam tekst: fragment powieści Kurczoka "Gnój", 20 minut na sporządzenie scenopisu. Potem nastąpiła prezentacja.
| Edyta prowadzi zajęcia |
| Grupy pracują |
Ciekawe ćwiczenie, z którego wypływa wniosek: film jest to koncepcja twórcza scenarzysty i reżysera. Na koniec tradycyjnie zatańczyłyśmy Labadę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)